wtorek, 3 czerwca 2014

Konkurs :-)

Zapraszam do udziału w konkursie :) Każdy fan Mobilnego Salonu Kosmetycznego Monique ma szansę wygrać zestaw kosmetyków :)

Szczegóły: https://www.facebook.com/MobilnySalonMonique


czwartek, 20 marca 2014

Dezynfekcja i sterylizacja!

Czy idąc do gabinetu kosmetycznego kiedykolwiek zastanawiałaś/łeś się czy jesteś tam bezpieczny? Nie chodzi o poczucie bezpieczeństwa, które jest wywołane relaksem. Chodzi o to, czy jesteś pewna/pewien, że Twoja kosmetyczka postępuje zgodnie z przepisami BHP. 

Obecnym rozporządzeniem, które obowiązuje każdy gabinet kosmetyczny i fryzjerski jest rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 27 lutego 2004 r. (w sprawie szczegółowych wymagań sanitarnych, jakim powinny odpowiadać zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, tatuażu i odnowy biologicznej). 

Dezynfekcja czyli odkażanie.
Każdy gabinet kosmetyczny powinien posiadać środki do dezynfekcji skóry, narzędzi i powierzchni.
Preparatów do dezynfekcji skóry należy używać przed wszystkimi wykonywanymi zabiegami, po wcześniejszym dokładnym umyciu i osuszeniu rąk. Skórę klientki dezynfekujemy podczas zabiegów manicure, pedicure oraz przy każdym zabiegu, przy którym występuje ryzyko przerwania ciągłości naskórka. 

Środki do dezynfekcji narzędzi to najczęściej koncentraty do sporządzenia roztworu o odpowiednim stężeniu. Ważne jest przestrzeganie czasu, który jest potrzebny do zabicia drobnoustrojów. Przed dezynfekcją, narzędzia należy dokładnie umyć, następnie włożyć do roztworu z płynem do dezynfekcji, tak by były w nim całkowicie zanurzone. Po wyjęciu, narzędzia opłukać, osuszyć, włożyć do torebek i poddać sterylizacji (!)
Dezynfekcji podlegają też powierzchnie takie jak: podłogi, ściany wokół umywalek, powierzchnie w pobliżu miejsc zabiegowych, stoliki, fotele zabiegowe. 

Dezynfekcję wykonujemy przed i po każdym zabiegu kosmetycznym!!


Sterylizacja czyli wyjaławianie.
Proces sterylizacji polega na zniszczeniu wszystkich wegetatywnych jak i przetrwalnikowych form mikroorganizmów. Sterylizacji można dokonać fizycznie, mechanicznie lub chemicznie. Najczęściej sterylizacji dokonuje się w autoklawie ciśnieniowo- parowym. 
Wszystkie narzędzia, które powodują lub mogą powodować przerwanie ciągłości skóry powinny zostać zdezynfekowane, a następnie wysterylizowane w autoklawie!
Wyróżniamy trzy klasy autoklawów: B, N i S.
Klasa N- najniższa, obecnie zostaje wycofywana z rynku, ponieważ nie może sterylizować narzędzi przerywających ciągłość tkanek. Nie posiadają wbudowanej pompy próżniowej, nie można w nich sterylizować narzędzi porowatych, czy też opakowanych.
Klasa S- posiadają małą pompę próżniową. Mogą sterylizować narzędzia proste, porowate, jednak nie mogą sterylizować narzędzi o tzw. budowie kapilarnej czyli np. cewników.
Klasa B- Najwyższa klasa autoklawów. Można w nim sterylizować każdy rodzaj materiałów, narzędzia porowate, plastikowe, materiały bawełniane, gumowe.

fot. Salon Monique; autoklaw klasy B podczas procesu sterylizacji

Dlaczego dezynfekcja i sterylizacja są takie ważne?
Ponieważ gabinety kosmetyczne są odwiedzane przez bardzo dużą ilość ludzi, którzy są potencjalnymi chorymi lub nosicielami groźnych chorób przenoszonych przez płyny ustrojowe m.in. wirus HIV, WZW typu C (na które nie ma szczepionki), jak i również wirus brodawczaka ludzkiego, wszelkiego rodzaju grzybice, gronkowiec... Myślę, że chyba nikt nie chciałby zarazić się czymś u kosmetyczki, czy u fryzjera.

Dlaczego nie wszystkie gabinety posiadają sterylizator?
Po pierwsze, nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia o obowiązku posiadania sterylizatora zostało cofnięte, a jeśli nie ma obowiązku to po co wydawać pieniądze? Oczywiście kosmetyczka ma możliwość podpisać umowę np. z gabinetem stomatologicznym, który posiada autoklaw, ale to wiąże się z wożeniem po każdym zabiegu narzędzi do gabinetu, a rzadko który gabinet ma aż tyle kompletów narzędzi, by zbierać je przez cały dzień.
Po drugie jeśli mowa o pieniądzach koszty zakupu autoklawu nie są małe. Na sterylizator klasy B trzeba przeznaczyć kwotę ok. 5000zł. Mało który mały gabinet stać na taki wydatek. Do tego dochodzą specjalne torebki do sterylizacji, których należy mieć kilka rozmiarów, ponieważ i narzędzia posiadają różne rozmiary.

Jak wyglądają wysterylizowane narzędzia?
fot. Salon Monique

Po lewej łyżeczka uny przed sterylizacją. Po prawej pilnik kątowy już wysterylizowany. Jak rozpoznać, że proces sterylizacji został wykonany? Pokazane torebki posiadają w lewym górnym roku oznaczenie (STEAM) które na torebce przed sterylizacją jest różowe, a po sterylizacji zmienia barwę na brązową. Oznaczenie STEAM to symbol właściwy dla wykonwania sterylizacji parowej. Pod spodem mamy symbol EO właściwy dla wykonania sterylizacji chemicznej.


Jak poznać, że kosmetyczka przestrzega zasad higieny?
Odpowiedź jest prosta:
-w gabinecie ma czysto, pachnie tam świeżością
-myje ręce przed i po zabiegu
-dezynfekuje ręce i stopy klientów
-ma schludny wygląd, czysty fartuch
-używa jednorazowych rękawiczek, wacików, które po zabiegu wyrzuca przy nas do kosza na śmieci
-używa jednorazowych pilników, patyczków do skórek, kapturków ścierających, które po zabiegu wyrzuca lub oddaje nam (uprzednio spryskując preparatem do dezynfekcji narzędzi)
-sterylne narzędzia wyciąga z opakowań przy nas.




Pamiętaj!

Masz prawo zapytać czy narzędzia są sterylizowane, poprosić o pokazanie autoklawu.
Masz prawo prosić o wyciągnięcie przy Tobie czystych narzędzi i jednorazowych materiałów (pilników, patyczków do manicure)
Masz prawo czuć się bezpiecznie!

wtorek, 9 lipca 2013

SSS-STOP Suchej Skórze!

Lato w pełni, pogoda sprzyja urlopowiczom. Wysokie temperatury i mocne słońce sprzyjają też parowaniu wody z naszej skóry i wysuszaniu jej. Szczególnie należy dbać o delikatną, cienką skórę pod oczami, która dodatkowo nie posiada gruczołów łojowych, dlatego szybciej się przesusza, a co za tym idzie starzeje. Pierwsze kurze łapki powstają już ok. 20 roku życia! Oficjalnie ogłaszam, że biorę udział w akcji "STOP suchej skórze pod oczami, cieniom, opuchliznom i pękającym naczynkom". Więcej szczegółów wkrótce :)



czwartek, 25 kwietnia 2013

Pokonaj cellulit

Cellulit (lipodystrofia) to defekt skóry z którym boryka się 80% kobiet. Termin ten jest stosowany wymiennie z terminem cellulitis, nie jest to jednak to samo, ponieważ cellulitis to bakteryjne zapalenie tkanki łącznej. Skórka pomarańczowa może pojawić się na biodrach, udach, pośladkach, brzuchu i ramionach, a wpływ na to mają hormony, brak ruchu, zła dieta (zbyt dużo kawy, za mało warzyw), używki (alkohol, papierosy). Jak sobie z tym radzić? 

Zmień dietę -Jesteś tym co jesz.
-pij dużo wody, zieloną herbatę, ogranicz kawę
-jedz ryby, produkty bogate w kwasy OMEGA 3-6-9
-ogranicz sól, która zatrzymuje wodę w organizmie (nie rezygnuj jednak z niej całkiem, zawiera minerały)
-tłuszcze zwierzęce zastąp tłuszczami roślinnymi (nie rezygnuj całkiem z tłuszczy, są potrzebne by rozpuścić witaminy A, D, E, K rozpuszczalne tylko w tłuszczach)
-jedz często, ale w małych ilościach
-zrezygnuj z gotowych dań

Zacznij się ruszać.
-biegaj, pływaj, jeździj na rowerze.
-do pracy zacznij chodzić piechotą :)
-kiedy musisz siedzieć długo przy komputerze, co godzinę rób sobie przerwę na ćwiczenia rozciągające.
-wieczorem poleż z nogami uniesionymi w górze, robi to dobrze nie tylko na żylaki

Dbaj o skórę
-kup dobry balsam i codziennie wieczorem zrób sobie 10 minutowy masaż.
-umów się na masaż antycellulitowy do kosmetyczki
-olejki eteryczne o działaniu antycellulitowym to: jałowcowy, geraniowy, grejpfrutowy, cedrowy, kminkowy, cyprysowy, rozmarynowy, paczulowy. Oczywiście nie wszystkie na raz i nie bezpośrednio na skórę, tylko rozpuszczony w oleju do masażu.

Zabiegi.
Gabinety kosmetyczne oferują wiele masaży i zabiegów antycelulitowych.
-Masaż bańką chińską- masaż próżniowy, działający pobudzająco. Używa się gumowych baniek, które zasysa się na skórze i odpowiednio przesuwa.
-endolasaż (cellulogia)- maszyna z odpowiednią głowicą, działa na zasadzie bańki chińskiej, jednak jest siła ssania jest równomierna.
-Zabiegi firmowe. Większość firm kosmetycznych ma w swojej ofercie zabiegi na ciało z wykorzystaniem folii, taśm, na zimno, na ciepło etc. np. GUAM

Cellulit to nie wyrok, można sobie z nim poradzić, ważne, żeby zacząć we wczesnej jego fazie i dbać o siebie regularnie.

http://cellulit-info.pl/

czwartek, 21 lutego 2013

Postaw na naturę!

Zacznę od peelingu, bo jak wiemy peeling przygotowuje naszą skórę do przyjęcia składników aktywnych.a dziś będą to składniki, które czerpiemy garściami z natury :)

Zrób sobie peeling, czyli wiesz czego używasz.
Jakiś czas temu zamawiałam komponenty do własnoręcznego robienia kremów z portalu Zrób sobie krem. Jako gratis dostałam korund do mikrodermabrazji, ale widać swoje musiał odleżeć, szkoda, że dopiero dziś wpadł mi w ręce, bo jest rewelacyjny. 
Przepis na mój peeling jest taki:

-pół łyżeczki korundu
-pół łyżeczki oliwy z oliwek
-pół łyżeczki żelu do mycia twarzy


Wszystko łączymy, wmasowujemy w skórę, nie tylko twarzy, dobrze sprawdzi się też jako peeling do ciała. Jest wbrew pozorom bardzo mocny, dlatego wrażliwcy i naczyniowcy powinni z nim uważać. 



Skóra po zastosowaniu jest gładka jak pupcia niemowlaka, nie jest sucha, jest lekko zaczerwieniona i świetnie przygotowana na...

Krem do twarzy OLOS- Frutti di Bosco
Wczoraj spotkałam się z przesympatyczną Panią Natalią, która przekazała mi próbki kremów do twarzy: Frutti di bosco, Biostaminalia i Nettare di zucca. Czyli leślne owoce dla skór wrażliwych, komórki macierzyste jabłek dla skór dojrzałych i dynia dla skóry problematycznej. 
Frutti di bosco- pachną BOSKO! Delikatny zapach owoców leśnych, fajna konsystencja, nie podrażnia skóry, która po zastosowaniu jest nawilżona, rozświetlona. Propozycja zdecydowanie najlepsza z dotychczas testowanych przeze mnie produktów OLOS. Bardzo jestem zadowolona z tego kremu i chciałabym jeszcze, ale cena jak dla mnie trochę za wysoka. Pozostałe dwie próbki otrzymają moje kobity :)


Plusy:
-delikatny zapach
-brak parafiny
-brak parabenów
-dobra konsystencja
-skóra po zastosowaniu jest nawilżona, gładka
-nie podrażnia

Minusy:
-cena 150zł/ 50ml

A dla ciała... masło shea!

Nie mogłam tam nie wejść, zawsze mnie kusiło i w końcu się zdecydowałam. Mydlarnia u Franciszka we Wrocławiu jest mała, ale bogata w kosmetyki naturalne. Było ich tam bardzo dużo od olejków eterycznych, przez pudry do kąpieli aż do masła Karite (shea). Właśnie ono zostało moją koleją ofiarą, a raczej moim CUDEM. Od dawna wiedziałam o jego nawilżających i odżywczych właściwościach, ale to co mamy w kosmetykach, zupełnie się nie umywa do takiego prawdziwego. Nie ma nawet co porównywać. Moje masło shea z pobudzającą guaraną jest wydajne, cudownie pachnie, nawilża i natłuszcza, a moja skóra mnie za nie kocha. Dodatkowo masło shea zawiera kwas cynamonowy, który jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. 
Ma postać stałą, która rozpuszcza się pod wpływem ciepła, wystarczy nabrać odrobinę w dłonie, rozmasować i wsmarować w skórę. Jest również świetną substancją poślizgową, masaż z jego udziałem jest prawdziwą ucztą dla zmysłów.



Plusy:
-pięknie pachnie
-konsystencja
-skóra świetnie nawilżona i natłuszczona
-jest wydajne
-odżywia
-pozostawia skórę miękką

Jeśli chodzi o cenę 100 gram kosztuje 24zł, co daje nam 240zł za kilogram. Ocenę pozostawiam Wam, nieraz o wiele gorsze i napakowane chemią produkty kupujemy drożej. Myślę, że warto podarować swojej skórze odrobinę luksusu ;)
W mydlarni są również różne jego warianty zapachowe. 
Produkt REWELACJA!!!

Me gusta Twe usta.

Kolejne moje odkrycie, właściwie było przypadkowe, bo dostałam gratis do prenumeraty Kosmetologii Estetycznej. Vedara- kosmetyki RĘCZNIE robione, naturalne, w fajnych opakowaniach. Sprzedawane przez allegro, bez działającej dobrze strony internetowej, z profilem na facebooku. Balsam do ust z 24 karatowym złotem. Nie wysusza, świetnie nawilża, usta są miękkie i pięknie błyszczą. 

W składzie olej kokosowy, masło z mango, masło shea (!), olej ze słodkich migdałów, beta-karoten, witamina E, wosk pszczeli.... Same dobrodziejstwa. 

Plusy:
-brak parafiny, parabenów, sztucznych zapachów
-pięknie pachnie
-świetnie się rozprowadza
-nawilża i natłuszcza
-pozostawia skórę miękką
-odżywia
-fajne opakowanie
-bardzo wydajny

Minusów na razie nie znalazłam
Cena za balsam to 24zł za 14 ml- WARTO!!!!!!!!

czwartek, 7 lutego 2013

OLOS- thalasso

Wczoraj słodkość ryżu dzisiaj morze :) Jak już pisałam we wcześniejszym poście testuję próbki kosmetyków firmy OLOS, włoskiej marki, wprowadzonej na rynek polski w październiku zeszłego roku.
Przejdę od razu do rzeczy.

O ile seria di riso mnie nie zachwyciła, to thalasso mimo, że również nie zachwyca, jest całkiem przyzwoita.
Zapomniałam napisać jeszcze o kolorach opakowań, bo to też należy do filozofii firmy. Opakowania z brązowymi zakrętkami to kosmetyki, w których znajdziemy składniki pochodzące z ziemi (dynia, ryż, macierzyste komórki jabłek), natomiast kolor niebieski to składniki aktywne "z wody" czyli np. algi.


Żel pod prysznic.

 Krem do ciała.

Konsystencja obu kosmetyków

Pierwsze co zwraca na siebie uwagę to zapach, świeży, algowy. Płyn do kąpieli nie pieni się tak bardzo jak krem z serii di riso, ale po jego zastosowaniu skóra również jest wygładzona. Ma płynną, rzadką konsystencję, nie wiem czy nie miałoby to wpływu na dozowanie produktu z pełnowartościowego opakowania. Krem łatwo się rozprowadza, trzeba go wklepać, ponieważ nie wchłania się od razu. 

Płyn do kąpieli.
Plusy:
-zapach, świeży, długo utrzymuje się na ciele
-brak parafiny
-brak parabenów
-dobrze się rozprowadza
-skóra po zastosowaniu jest gładka

Minusy:
-zawiera SLS
-konsystencja dla mnie zbyt rzadka
-zawiera sztuczny zapach
-cena: 105zł za 250ml.

Krem do ciała.
Plusy:
-brak parafiny
-brak parabenów
-świeży zapach, utrzymuje się długo na ciele
-skóra wyraźnie nawilżona, nawet na drugi dzień
-przyjemna, lekka konsystencja

Minusy:
-sztuczne zapachy
-zostawia film na skórze
-cena: 185zł za 250ml.

Ta seria dla mnie zdecydowanie lepsza od poprzedniej, którą testowałam, ale nadal nie na tyle zachwycająca by wydać 290zł za dwa produkty. Być może koszty sprowadzenia kosmetyków są zbyt duże, ale wiem też że firma ma swoje wierne fanki, dla których cena nie gra roli :)

środa, 6 lutego 2013

OLOS- delizia di riso

Branża kosmetyczna rozwija się bardzo prężnie, co chwilę na rynku pojawiają się nowości, więc kiedy tylko mogę odwiedzam targi, chodzę na szkolenia i pokazy kosmetyczne. Myślę, że to jest też mój obowiązek wiedzieć co się dzieje, kształcić się i poszerzać swoje horyzonty kosmetyczne. Kiedy dowiedziałam się, że w niedzielę 03.02 odbędzie się spotkanie z włoskimi markami Dibi Milano i OLOS, bez wahania zapisałam się, by dowiedzieć się czegoś więcej. Dzisiaj chcę się jednak skupić na OLOSie, ponieważ próbki DibiMilano, które otrzymałam powędrowały do koleżanki, ze względu na to, że nie były odpowiednie dla mojej cery :)

OLOS mianuje się marką kosmetyków naturalnych, ale to miano jest trochę na wyrost. Jak już pisałam kiedyś, nie ma do końca przepisów jak powinien wyglądać kosmetyk naturalny,na pewno nie powinien mieć konserwantów, przetworzonych wyciągów roślin, sztucznych zapachów... Możliwe, że jest to błąd w tłumaczeniu, niewątpliwie siłę i moc składników czerpią z natury, ale całkowicie naturalnymi bym ich nie nazwała :)
Marka stawia na zapachy, bezpieczeństwo (nawet dla kobiet w ciąży), badania dermatologiczne. Co mnie się spodobało, to to, że w końcu ktoś otwarcie powiedział, że parafina jest zła :D W kosmetykach OLOS nie ma parabenów, parafiny, alkoholu etylowego, sztucznych barwników. 


Delizia di riso, czyli słodkość ryżu. Wczoraj wieczorem wypróbowałam wygładzający krem do kąpieli i balsam po. 

Tak wygląda krem do kąpieli razem ze składem- widać dlaczego nie są to kosmetyki naturalne, tylko "czerpiące z natury"

A tutaj balsam po kąpieli :)


 Tak wygląda konsystencja.

W pierwszej kolejności zwraca się uwagę na zapach- słodki i intensywny, do tego stopnia, że moja skóra pachnie jeszcze rano! 

Krem do kąpieli

Plusy:
-nie zawiera parafiny
-nie zawiera parabenów
-dobrze się rozprowadza i pieni
-gęsta konsystencja
-skóra po zastosowaniu była gładka
-zapach ładny, choć jednak trochę za słodki

Minusy:
-zawiera sztuczne zapachy
-zawiera SLS
-cena: 125zł za 250ml

Krem do ciała
Plusy:
-nie zawiera parabenów
-nie zawiera parafiny
-nie zawiera barwników
-skóra była wygładzona i ładnie się mieniła
-dobrze się rozsmarowuje
-wchłania się niemal natychmiast
-nie zostawia tłustego filmu

Minusy:
-zawiera sztuczne zapachy
-cena: 180zł za 250ml

Oczywiście co kto lubi, ja za krem do kąpieli nie dałabym 125zł jeśli by mnie nie zachwycił, a mnie akurat ten nie zachwyca. Olos delizia di riso to linia wygładzająca ciało, ale miałam cień nadziei, że mnie trochę nawilży- zawiodłam się, ale nie przekreślam marki, dzisiaj wypróbuję ich serię z algami, jutro opiszę efekty. Patrzyłam również na firmę pod względem wprowadzenia nowych kosmetyków do gabinetu, ale każdy zna swoje klientki oraz to ile byłyby w stanie zapłacić za zabieg, choć niektóre zabiegi cenowo prezentowałyby się ładnie.